Czy unikatowy obelisk zabrać na Wzgórze Uniwersyteckie


Jedyny zachowany na Śląsku żeliwny obelisk nagrobny z gliwickiej huty, pochodzący z początku XIX w., nie jest bezpieczny na cmentarzu w Prószkowie. – Boję się, że przyjdą złomiarze i obelisk zniknie – mówił prof. Stanisław S. Nicieja, kustosz UO

Unikatowy obelisk z Pruszkowa

Teraz temat powrócił po tym, gdy kilka tygodni temu na cmentarzu ewangelickim w Prószkowie doszło do dewastacji kilku nagrobków. Żeliwny pomnik ocalał jednak… – Ten unikatowy o wielkiej historycznej wartości obelisk jest tam wciąż zagrożony – przyznaje także dr Krzysztof Spałek z Uniwersytetu Opolskiego, który wiele razy fotografował pomnik.

Blisko trzymetrowej wysokości okazały nagrobek jest wyjątkowy – pochodzi z 1816 roku, powstał w odlewni żeliwa artystycznego w hucie w Gliwicach. Ma kształt smukłej piramidy. – Jest jedynym takim zachowanym na Śląsku Opolskim, a może nawet na całym Śląsku – przekonuje Spałek. – Ma wielką wartość historyczną. – Powinien znaleźć się w miejscu, gdzie zamontowany jest monitoring, jak choćby Wzgórze Uniwersyteckie w Opolu.

Pod obeliskiem spoczywa postać wyjątkowa – jeden z właścicieli prószkowskiej manufaktury fajansu Leopold Gotlieb, który kierował nią przez 30 lat.

Po ostatniej dewastacji dokonanej na cmentarzu prof. Nicieja postanowił podjąć jeszcze jedną próbę.

– Wystąpię z pismem do księdza Mariana Niemca, właściciela cmentarza ewangelickiego w Prószkowie, z propozycją zajęcia się obeliskiem, zwrócimy się też w tej sprawie do władz Prószkowa – mówi. – Moglibyśmy zatroszczyć się o niego jak Stowarzyszenie Ratowania Zabytków Śląska Opolskiego. Pomnik mógłby stanąć na Wzgórzu Uniwersyteckim albo trafić na cmentarzyk przy kościele Na Górce. Tam oglądaliby go ludzie, opowiadaliby o nim przewodnicy… Zdaję sobie sprawę, że mogą podnieść się głosy przeciw przeniesieniu zabytku w nowe miejsce, jednak chciałbym przypomnieć, że wiele cennych rzeczy przepadłoby bezpowrotnie, gdyby nie zostały zabrane z opuszczonych miejsc w nowe, gdzie dba się o nie jak należy.

Prof. Nicieja podkreśla, że powinniśmy się troszczyć o personifikowanie historii, czemu na pewno służyłoby eksponowanie zasług takiego człowieka jak Leopold Gotlieb, spoczywający na zapomnianym, podupadłym prószkowskim cmentarzyku. – Na tym odludziu ginie pamięć o nim, a jego obelisk nagrobny będzie zawsze zagrożony – przekonuje.

Ksiądz Marian Niemiec, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Opolu, do której należy cmentarz w Prószkowie, zna sprawę obelisku. – Byłem na cmentarzu jakiś czas temu, a potem jeszcze raz przed dziesięcioma dniami razem z radą parafialną – mówi. – Rzeczywiście, doszło do dewastacji kilku starych nagrobków, płyty zostały poprzewracane – stwierdza ksiądz Niemiec. – Zdaję sobie sprawę, że cenny obelisk wymaga renowacji, wiem też, że był tym zainteresowany profesor Nicieja. Były też na ten temat rozmowy z władzami Prószkowa, jednak stanęło na niczym. Uważam jednak, że obelisk jest przypisany cmentarzowi i tam powinien pozostać.

Ksiądz Niemiec dodaje jednak, że w najbliższą sobotę cmentarz odwiedzi – w ramach wizytacji – biskup diecezjalny, któremu sprawa zostanie przedstawiona.

Henryk Lakwa, starosta opolski i mieszkaniec Prószkowa, także ubolewa nad tym, że zabytkowy obelisk nie dość, że niszczeje, to jeszcze pozostaje poza wszelkim dozorem. Nie byłby przeciwny jego przeniesieniu, jednak niekoniecznie do Opola. – Mamy w Prószkowie zamek parkowy, w którego otoczeniu na pewno znalazłoby się miejsce dla obelisku – mówi. – To przecież część historii Prószkowa, dlatego raczej pozostawiłbym go w Prószkowie właśnie, chociaż z drugiej strony wiem, że profesor Nicieja na pewno odpowiednio by się nim zaopiekował.

Lakwa podkreśla, że najważniejsze, by usiąść do wspólnej rozmowy o przyszłości zabytku. – Na pewno jakieś dobre wyjście się znajdzie – ma nadzieję.

Iwona Solisz, wojewódzki konserwator zabytków, podkreśla, że przeniesienie obiektu historycznego w inne miejsce zawsze jest ostatecznością. – Bo bardzo ważny jest jego kontekst historyczny – mówi. – Owszem, należy też ocenić zagrożenie, na jakie narażony jest zabytek i sprawdzić, czy można go chronić na miejscu. Musimy bowiem pamiętać, że przeniesienie zabytku nie jest gwarancją jego bezpieczeństwa; akty wandalizmu zdarzają się przecież wszędzie – dodaje. – Na pewno jednak warto szukać rozwiązania, które pozwoliłoby odrestaurować i ochronić ten zabytek.

opole.gazeta.pl

nasiona marihuany, konopi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *