Dragi i ludzie


W czwartek 4 października w Zielonym Centrum Marszałkowska 1 przy wypełnionej po brzegi sali odbyła się debata o polityce narkotykowej. Zaproszeni początkowo do dyskusji politycy nie dopisali, stawiło się za to znakomite grono eksperckie. Spotkanie moderował red. Piotr Pacewicz (który, korzystając z okazji, zaprosił na zapowiadaną na 24 października konferencję „Gazety Wyborczej” i Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej). Chociaż dyskutanci i dyskutantki w wielu sprawach się między sobą różnili, wspólnym dla wszystkich punktem wyjścia było stwierdzenie, że obecne represyjne prawo nie sprawdza się. Rozmowa koncentrowała się wokół tego, w jakim kierunku należałoby je zmieniać i jaką przyjąć w tym celu strategię.

rtr3kmhm-e-6964

Magdalena Dąbkowska (Global Drug Policy Program) zauważyła, że Polska ma najbardziej restrykcyjne prawo narkotykowe w całej Unii Europejskiej. Przykłady Portugalii, Szwajcarii i Republiki Czeskiej – krajów, w których udało się wprowadzić sensowną politykę narkotykową – pokazują, że politycy są gotowi zaryzykować dopiero wtedy, gdy zmienia się podejście opinii publicznej. Prezydenci zmieniają opinię wtedy, gdy odchodzą ze stanowisk, ale nie przekłada się to na stanowisko ich partii. Dlatego kształtowanie opinii społecznej jet najważniejszym narzędziem zmiany polityki narkotykowej. W tym celu trzeba dostosowywać swój przekaz do wielu różnych grup społecznych i zawodowych – nie ma jednego uniwersalnego języka mówienia o narkotykach.

Przede wszystkim ważna jest edukacja i propagowanie wiedzy, dostarczanie argumentów opartych na badaniach naukowych i doświadczeniu innych krajów. Niestety w Polsce politycy niechętnie sięgają do badań, a rozwiązań z innych krajów nie da się tak po prostu przeszczepić. Pozostaje argument finansowy: nierobienie niczego z osobami uzależnionymi jest najdroższe, te same pieniądze, które dziś idą na wsadzanie ich do więzień, można by przeznaczyć na leczenie z uzależnień i edukację. I należy to podkreślać, jeśli do opinii publicznej nie trafiają argumenty o empatii, prawach człowieka, ludzkim podejściu do osób uzależnionych i chorych.

Także Agnieszka Sieniawska, szefowa Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej, opowiedziała się za edukacją i za strategią małych kroków. Legalny obrót substancjami psychoaktywnymi bez wcześniejszej edukacji zaowocowałby zwiększoną konsumpcją. Jest mnóstwo sposobów na depenalizację narkotyków: np. tabela wartości granicznych, określająca, jaka ilość narkotyku jest „nieznaczna” i nie należy za nią karać, albo wysyłanie do terapeuty na zdiagnozowanie, czy osoba zażywająca ma problem, czy też eksperymentuje albo jest dilerem.

Sieniawska podkreśliła, że narkotyki nie są same w sobie groźne, groźne jest uzależnienie od nich. Dlatego Polska Sieć Polityki Narkotykowej wystąpiła z propozycją dopisania do artykułu 62a Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii tabeli wartości granicznych. Niestety w Polsce nie istnieje definicja wartości granicznych. Obecnie jest możliwość odstąpienia od karania za posiadanie nieznacznych ilości, ale z różnych powodów ustawa jest źle stosowana.

Z kolei Piotr Pacewicz odniósł się do niedawnej nowelizacji, która miała złagodzić stosowanie prawa. Zapytał, dlaczego policja i prokuratura nie stosują tej nowelizacji. Czy dlatego, że popadli w rutynę? A może boją się, że zostaną oskarżeni o wspieranie narkomanii? Jeśli np. prokurator prowadzący sprawę Kory umorzyłby ją, już można sobie wyobrazić nagonkę tabloidów: „ten prokurator jest za narkomanią”, „narkotyzuje nasze dzieci” itp.

Następnie głos zabrał Robert Rutkowski z Mazowieckiego Towarzystwa Rodzin i Przyjaciół Dzieci Uzależnionych „Powrót z U”. Stwierdził, że marihuana jest szkodliwa: powoduje zaburzenia psychosomatyczne czy syndrom demotywacyjny. Ale nie można za to wsadzać ludzi do więzienia. W szkołach nie ma rzetelnej edukacji, programy profilaktyczne nie działają, mamy natomiast promowanie marihuany w mediach i przez Wolne Konopie. W efekcie już 9 proc. osób w grupie wiekowej 15-16 lat pali marihuanę – a im wcześniej się zacznie, tym gorzej. Dlatego zamiast marnować pieniądze na ściganie posiadaczy niewielkich ilości marihuany, należałoby przeznaczyć je na edukację.

Prezes stowarzyszenia Wolne Konopie Andrzej Dołecki podkreślał, że większość użytkowników nie uzależnia się od substancji psychoaktywnych. Bardzo dużo osób traktuje używki jako przelotne doświadczenie w danym momencie swojego życia, jako eksperyment, rekreację . Dopiero penalizacja spowodowała, że osoby represjonowane i wsadzane do więzienia zaczęły się organizować w proteście przeciw wyrzucaniu ludzi poza nawias społeczny, przeciwko robieniu z nich kryminalistów. Dołecki zaangażował się w działalność społeczną w wieku 15 lat, gdy zauważył, że jego normalnie funkcjonujący znajomi zaczęli znikać w zakładach karnych czy poprawczakach.

Dołecki opowiedział się za dekryminalizacją nie tylko posiadania, ale także hodowli marihuany na własny użytek. Podkreślił, że sprzedawana na ulicy marihuana zawiera coraz więcej THC, co jest szkodliwe dla organizmu. Lepiej, aby ludzie stosowali i hodowali organiczne, a nie genetycznie zmodyfikowane konopie.

Tomasz Harasimowicz, kierownik Poradni Profilaktyki i Terapii Uzależnień MONAR w Warszawie, powiedział, że polityków trudno przekonać do racjonalnych rozwiązań, bo wykorzystują oni temat narkotyków instrumentalnie we wzajemnych rozgrywkach. Zaproponował, aby zdepenalizować marihuanę na okres 4 lat, czyli jednej kadencji parlamentu, i w tym czasie przeprowadzić program badawczy. W tym okresie badacze mogliby prześledzić zachowania użytkowników. Człowiek złapany na posiadaniu substancji psychoaktywnych byłby objęty programem badawczym, a substancja była zarekwirowana. Organy miałyby użytkowników pod nadzorem i ewentualnie mogłyby stosować „czerwone światło”, włącznie z przepadkiem mienia.

Na zakończenie dyskusji Piotr Pacewicz przeprowadził wśród publiczności głosowanie. Przedstawił cztery możliwe cele, o które można walczyć, i zapytał, w który z nich warto dziś inwestować swój czas: a) wprowadzenie tabeli wartości granicznych, b) dekryminalizacja na wzór portugalski, c) eksperymentalna depenalizacja na 4 lata, d) pełna legalizacja. Głosy rozłożyły się mniej więcej po równo, z nieznaczną przewagą zwolenników i zwolenniczek modelu portugalskiego.

Karol El Kashif

zielonawarszawa.blogspot.com

nasiona marihuany, konopi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *