Pieniądze dostaną najsilniejsi psychicznie


Osoby, które chcą uzyskać dotację unijną na otworzenie własnej firmy, będą musiały się przygotować na testy psychologiczne. Bywa, że sprawdzane są też zdjęcia na Naszej-klasie czy Facebooku. Kandydaci, którzy nie umieją zarządzać własnym wizerunkiem, są nastawieni na stabilizację życiową albo mają skłonności do filantropii – odpadną.

Według nowych wytycznych instytucje udzielające wsparcia unijnego dla osób zamierzających rozpocząć działalność gospodarczą powinny podczas procesu rekrutacji oprzeć się na opinii doradcy zawodowego i/lub psychologa. Pomysłodawcą zmian jest Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. – Chodzi o weryfikację predyspozycji kandydata do samodzielnego założenia i prowadzenia działalności gospodarczej. Osoba ubiegająca się o udział w projekcie powinna wykazywać się między innymi takimi cechami, jak: samodzielność, przedsiębiorczość, odpowiedzialność, umiejętność planowania i myślenia analitycznego czy sumienność – tłumaczy Leszek Bigos z biura prasowego MRR. Testy psychologiczne jako sposób na zweryfikowania kandydata do unijnego wsparcia zalecił także opolski urząd marszałkowski. W zeszłym tygodniu wyłonił sześć instytucji, którym przyzna pieniądze na wsparcie biznesmenów.

Decyduje ten, kto daje pieniądze

Jak owe testy będą wyglądać, zależy jednak od tych, którzy weryfikują kandydatów – Wciąż jeszcze nie wiemy, jak to będzie u nas wyglądać – rozkłada ręce Natalia Dworaczek z inkubatora przedsiębiorczości na UO. – Badanie predyspozycji psychicznych kandydatów to ważny etap rekrutacji, ale ograniczamy go do jednorazowego spotkania kandydata z doradcą zawodowym. Rozmowa, podczas której poznajemy kandydata, trwa około godziny – opowiada z kolei Iwona Dolna z Opolskiego Centrum Demokracji Lokalnej. Tymczasem Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości, który działa na Politechnice Opolskiej, skrupulatnie bada kandydatów już od roku. I często jest to najtrudniejszy szczebel rekrutacji. – Było nas dużo na początku, bo około 450. Po pierwszej części procesu rekrutacji zostało 150, a ostatecznie pieniądze otrzymało czterdzieści parę osób. Były chwile, gdy zastanawiałem się, czy dam radę przejść przez sito rekrutacji, bo testów psychologicznych było bardzo dużo, ale na szczęście udało mi się je zaliczyć – mówi Marcin Niedźwiecki, informatyk i absolwent Politechniki Opolskiej, który dzięki wsparciu unijnemu stworzył grę internetową.

Emocjonalnym dziękujemy

Dzięki testom wyeliminowano np. osoby nastawione na stabilizację lub mające skłonność do pomagania innym czy tzw. filantropijne odruchy. – Wyłaniamy osoby twardo stawiające na sukces, pewne siebie i o szerokich horyzontach – podkreśla Grzegorz Kulik, psycholog i trener biznesu, prowadzący selekcję dla Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości. Podczas zadań i indywidualnych rozmów badana była osobowość, temperament, motywacja i predyspozycje kandydatów. Wyniki porównywano z tzw. idealnym profilem kandydata. – To profil człowieka, który posiada charakterystyczne dla biznesmena cechy, czyli jest odporny na stres, nastawiony na niezależność i nie reaguje emocjonalnie – opowiada Kulik.

Żeby firma nie upadła

Sęk w tym, że testy pisane i rozmowy to nie wszystko, co czekało na młodych biznesmenów, bo informacji o kandydacie psycholog wyszukiwał też w sieci, zaglądając m.in. na Facebook i Naszą-klasę. Jeśli – zdaniem oceniających – kandydat nieumiejętnie zarządzał swoim wizerunkiem w sieci lub miał kompromitujące zdjęcia, to dostawał punkty karne. Na koniec kandydatom podsunięto serię obrazków i tzw. japońskich klocków do poukładania w różne figury. – Dziecku zajmuje to około 30 minut, dorosły potrzebuje blisko godziny. Przy tym zadaniu część kandydatów się denerwowała i mówiła na przykład, że „to głupie”. Po takich reakcjach wiedzieliśmy, że są niecierpliwi i nie mają zadatków na biznesmenów – twierdzi Kulik. Marzena Szewczyk-Stępień, szefowa AIP, broni tego pomysłu: – Ludzie przychodzą do nas z superpomysłami na biznes i mają na to potwierdzenie w papierach. Sęk w tym, że są to pomysły ich kolegów lub rodziny, a oni grają rolę osób, które zostały wypchnięte, by zgarnąć pieniądze na biznes. Podczas testów takie rzeczy wychodzą na jaw i tym osobom musimy podziękować – mówi. – Po takich testach mamy pewność, że pieniądze trafią do właściwych rąk, a firma takiej osoby nie upadnie po roku – dodaje.

opole.gazeta.pl

nasiona marihuany, konopi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *