Chodorkowski: Czas i miejsce Rosji


Mój kraj jest ogromnym eksporterem dwóch rodzajów towarów. Do pierwszej kategorii zaliczają się wodorowęglany, ropa naftowa czy gaz ziemny. Druga to korupcja – twierdzi Michaił Chodorkowski.

Ubiegła dekada zaczęła się dla Rosji optymistyczną nutą. Kraj wychodził właśnie z poważnego kryzysu finansowego i politycznych turbulencji lat 90. Przemysł i rolnictwo w szybkim tempie nadrabiały zaległości, a system finansowy został uratowany i umocnił się. Perspektywy biznesowe zachęcały miliony chętnych do wysiłku i inwestowania swojego talentu w nowy rynek. Instytucje państwowe zaczęły funkcjonować w sposób bardziej wiarygodny, zaczęły też kształtować się struktury prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego.

Dziś wielu przypomina sobie ze smutkiem, że Rosja miała niegdyś sprawny parlament z prawdziwego zdarzenia, w którym interesy społeczne i socjalne sprzęgały się w dialogu, a dyskutanci szukali kompromisów – i osiągali je. Ludzie wspominają czasy, kiedy rosyjski system sądowniczy zaczął odczuwać swoją niezależność, a każdy odkrył, że ma do spełnienia społeczną funkcję w miejscu, które nazywa swoim domem. Istniała nadzieja, że Rosjanie staną się aktywną częścią dynamicznego, w pełni rozwiniętego społeczeństwa obywatelskiego.

Także na arenie międzynarodowej głos nowej Rosji zaczął być słyszalny. Był to głos dobrego sąsiada, odpowiedzialnego i życzliwego. Przed naszym krajem ścieliła się długa, ale dobrze oświetlona droga.

Jednak w latach, które nastąpiły, Rosja zboczyła z tej drogi. W praktycznym sensie nie mamy dziś prawdziwego parlamentu, niezależnego sądownictwa, wolności słowa ani skutecznego społeczeństwa obywatelskiego. Nadzieje na zbudowanie nowej rosyjskiej gospodarki okazały się płonne: nasza wytwórczość przemysłowa, w przeciwieństwie do surowców, nie jest w stanie sprostać konkurencji nawet na krajowym rynku. Drastycznej zmianie uległa również międzynarodowa rola Rosji – teraz wzbudzamy raczej strach niż szacunek.

Kto ponosi winę za taki obrót zdarzeń? Nie tylko Kreml. Odpowiedzialność za efekt transformacji współczesnej Rosji trzeba przypisać elitom – ludziom zaangażowanym w proces wdrażania najważniejszych politycznych i gospodarczych decyzji.

U progu nowej dekady wciąż widzimy wyraźnie rolę Rosji w świecie. Mój kraj jest ogromnym eksporterem dwóch rodzajów towarów. Do pierwszej kategorii towarów eksportowych zaliczają się wodorowęglany, ropa naftowa czy gaz ziemny. Druga – to korupcja. W ubiegłych latach ofiarami eksportowanej przez Rosję korupcji padli niektórzy europejscy i amerykańscy przywódcy. Nie tak dawno temu część z nich wydawała się być niezdobytą twierdzą odporną na korupcję; niestety, ta twierdza padła.

Na nieszczęście oprócz aktywnego eksportu korupcji staliśmy się świadkami potwornego rozkwitu łapownictwa na naszym własnym podwórku. W dzisiejszej Rosji przychody osiągane na drodze korupcji są porównywalne z całkowitym budżetem Federacji i usuwają w cień statystyki dotyczące tego samego problemu w burzliwych latach 90.

Dokąd więc będzie zmierzać Rosja w rozpoczynającej się dekadzie?

Niewątpliwie ekonomia polityczna oparta na eksporcie surowców i korupcji może cieszyć się pewną długowiecznością – tak długo, jak będzie istniał stały popyt na oba te towary. Pomimo to oczywistym jest, że pozostając w swojej obecnej niszy, Rosja traci z każdym upływającym dniem swoje kluczowe atuty. Wśród nich wymienić można doskonały system oświaty, specjalistyczną wiedzę i umiejętności w sferze nauk czystych i stosowanych, a także osiągnięcia w sektorze zaawansowanych technologii. Na krajowym rynku zapotrzebowanie na te atuty stopniowo się zmniejsza w miarę, jak zaczynają się one wydawać zbyteczne w obliczu rosnącego apetytu na surowce i korupcję. Nagłaśnianie kilku prestiżowych projektów technologicznych to zasłona dymna, która nie omami nikogo.

W konsekwencji Rosja ryzykuje dalszą degeneracją w stylu charakterystycznym dla Trzeciego Świata, usankcjonowanie gospodarki opartej na surowcach, w której korupcja jest nie wyjątkiem, ale normą, i gdzie nie funkcjonuje system demokratycznych i społecznych instytucji. Niektórzy mogą uważać, że mój kraj zasługuje na taki los – ale nawet oni powinni pamiętać, że jeszcze przez długi czas Rosja nie zmieni swej mentalności i zachowa zarówno niektóre swoje ambicje, jak i arsenał nuklearny.

Do jakiego stopnia problematyczna stanie się koegzystencja Rosji z jej sąsiadami? Także to pytanie musi zostać dzisiaj zadane. W istocie kwestia ta powinna być postrzegana jako jedno z największych wyzwań XXI wieku.

Potencjał rosyjskiej gospodarki i politycznego systemu, który odpowiada dziś za jej regulację, nie jest niewyczerpany. Skorumpowana gospodarka oparta na surowcach ani nie użyźni rozległych przestrzeni kraju, ani nie uczyni ich bardziej znośnymi. Dla tego typu ekonomii wyzwania takie, jak stworzenie nowoczesnych, dostępnych dla każdego systemów opieki zdrowotnej i edukacji, budowa dobrych dróg i lotnisk czy przyjaznych mieszkańcom miast o przyzwoitej infrastrukturze komunalnej, są niepotrzebnymi wydatkami.

Pierwsze efekty wewnętrznej rosyjskiej „de-kultywacji” już są widoczne. Znaczne części kraju mogłyby się w zasadzie znaleźć nie w strefie wpływów Moskwy, ale innych sił – czy to autonomicznych grup etnicznych, czy to ościennych ośrodków władzy pokroju Chin, czy też międzynarodowych grup terrorystów lub ekstremistów. Przejście od wpływów do faktycznej kontroli może się dokonać w drodze jednego ważkiego wydarzenia. Tak, jak w zbutwiałych imperiach z przeszłości, w tym ZSRR, dokona się to prędzej czy później, jeżeli Rosja pozostanie krajem, którego nie spajają sprawne instytucje demokratyczne; jeżeli pozostanie krajem balansującym pomiędzy administracyjną dezorganizacją i autorytaryzmem.

Rosja musi dokonać historycznego wyboru. Albo zaczniemy szukać wyjścia ze ślepej uliczki, zmierzając ku temu, ku czemu zmierzaliśmy w ostatnich latach – i to wcześnie – albo nadal będziemy podążać obecną drogą, w efekcie czego Rosja taka, jaką jest dzisiaj, po prostu zniknie.

Transformacji Rosji mogą dokonać jedynie Rosjanie, zarówno zwykli obywatele, jak i elity – nie obcokrajowcy. Jednakowoż polityczne, biznesowe i intelektualne elity świata zachodniego mogą zastanowić się nad trzema pytaniami:W jaki sposób skorumpowana, uzależniona od surowców Rosja wpływa dziś na Zachód? Jakie nowe wyzwania i zagrożenia napotka świat zachodni, jeśli Rosja rozpadnie się na twory o pseudo-państwowości, jedynie nominalnie kontrolowane przez jeden ośrodek władzy? Czy dzisiejszy stosunek euroatlantyckiej elity do Rosji nosi cechy strategicznej odpowiedzialności?

Podtrzymuję swoje zdanie, iż – aby skutecznie poradzić sobie ze swoimi wewnętrznymi problemami politycznymi – mój kraj musi nadal wypracowywać demokratyczny model rządów dla całej Rosji. Tylko wtedy będziemy w stanie odgrywać kwalitatywnie nową rolę w światowej gospodarce opartej na podziale pracy lub wypełnić nową niszę w globalnej polityce.

Rosja nie tylko może, ale i musi stać się równą, w pełni ukształtowaną częścią Europy rozumianej nie tylko jako Unia Europejska – zarówno w sferze socjoekonomicznej, jak i kulturowej; kanałem przepływowym dla europejskich wartości politycznych i humanitarnych w przestrzeni eurazjatyckiej; silnym i wiarygodnym łącznikiem pomiędzy Dalekim Wschodem i Europą Zachodnią, i to nie tylko poprzez szlaki transportowe, ale też poprzez intelektualną i kulturową interakcję. Jedyna właściwa wizja przyszłości dla mojego kraju to jego przeobrażenie się w jedno z intelektualnych i technologicznych centrów współczesnego świata.

Znalezienie nowego miejsca dla Rosji jest pierwszą i najważniejszą powinnością jej elit. Ale Zachód, który w sposób nieuchronny wywiera olbrzymi geopolityczny wpływ na mój kraj, także musi oszacować realny poziom polityczno-ekonomicznego ryzyka po swojej stronie i mieć świadomość własnego udziału w odpowiedzialności za to, jaki wektor rozwoju obierze Rosja w przeciągu najbliższych kilku lat. Czy zachodni przywódcy są przygotowani na powrót do strategicznego dialogu z Rosją na temat jej miejsca w świecie? Czy uda im się opracować strategię, która nie będzie uzależniona od obecnie wiodących rosyjskich towarów eksportowych?

Odpowiedzi na te pytania znajdą swoje odzwierciedlenie w wyborach, które Rosja poczyni w ciągu rozpoczynającej się dekady. Stawką jest los całej naszej cywilizacji.

Michaił Chodorkowski

New York Times / International Herald Tribune

Tłum. Katarzyna Kasińska

fakty.interia.pl

nasiona marihuany, konopi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *