Sekcja zwłok sztucznej kobiety, czyli seks-lalka od środka (+18)


To dobre dla zakompleksionych desperatów, którym brak odwagi nie pozwala zbliżyć się do żywej laski na odległość bliższą niż dwa metry! – tak powie większość samców alfa. Patrząc jednak na nowoczesne zabawki dla dorosłych, pewnie większość z tych mężczyzn szarpałoby sztuczne kobiety niczym Reksio szynkę. Współczesne seks-lalki tak bardzo przypominają istoty ludzie, że aż zastanawiamy się, czy dymanie czegoś takiego nie dałoby się podpiąć pod nekrofilię…
Dziś, dzięki artystce Sharon Marie Wright przyjrzymy się lalkowej sekcji zwłok.

Damy, które widzicie powyżej to produkty Real Doll. Zanim firma ta pojawiła się na rynku, zabawki tego typu pozostawiały bardzo wiele do życzenia. Ubodzy onaniści bałamucili dmuchane lalki, które nieustannie pękały i podczas stosunku wiotczały robiąc głośne „psssss…”, co z całą pewnością znacznie wpływało na jakość bzykania.

Z czasem licha guma, z której wykonywano te zabawki, zastąpiona została przez lateks. Producenci zaczęli zwracać uwagę na realizm swoich produktów. Lalki posiadały podobne do manekinów głowy z naturalnymi włosami i szklanymi oczami. Niektóre z bardziej ekskluzywnych produktów tego rodzaju miały nawet zamontowane w okolicach tyłka i cycków zbiorniki na ciepłą wodę. Jeśli ktoś fantazjował o seksie z gorączkującą kobietą, to mógł sobie tam nawet wlać wrzątek – wszystko po to, aby samego siebie oszukać, że to nieruchome coś, w czym regularnie umieszcza się swoje przyrodzenie, wykazuje najprostsze chociaż objawy życia.

Kolejnym rewolucyjnym krokiem w produkcji sztucznych kobiet było wykorzystanie pokrytego materiałem skóropodobnym silikonu. Lalki tego typu ważyły już znacznie więcej niż ich dmuchane krewne.

To dlatego, że wewnątrz ich „ciał” umieszczony był prosty, szkielet z PCV umożliwiający posiadaczowi lalki na ułożenie swojej martwej kobiety w dowolną pozycję. Odtąd każdy wymagający jeb#ka mógł przestudiować całą kamasutrę, szczęśliwy, że jego partnerka nie zgłasza żadnych sprzeciwów.

W 2003 roku weteran lalkarskiej branży – firma Abyss Creations wprowadziła do swych silikonowych produktów opcję, która z miejsca znalazła swoich zwolenników. System Face-X dawał możliwość wymieniania twarzy lalki. I tak też w ofercie znalazło się dziewięć typów kobiecego ciała, do których można było zainstalować jedną z aż szesnastu różnych facjat.

A to i tak dopiero początek unowocześnień lalki. Oto bowiem sześć lat później rynek podbiła RealDoll 2, w której oprócz wymieniania twarzy i dobierania koloru włosów, paznokci, czy oczu można też było zakupić nowy zestaw wagin oraz ust…
Wprowadzono też na rynek męską wersję lalki oraz jednego babochłopa, aczkolwiek, z racji na mniejsze zainteresowanie kategorią „shemale”, ten ostatni tworzony jest najczęściej na specjalne zamówienie.

Obecnie lalki wykonane są z tworzywa zwanego platynowym silikonem, który dzięki dodaniu szlachetnego metalu, jest od standardowego silikonu znacznie bardziej elastyczny, odporny na odkształcenia i trwalszy (najczęściej wykorzystuje się go do produkcji smoczków). Równocześnie z unowocześnieniem ciała lalek poprawiono też budowę ich szkieletów. Wstawiono m.in. siłowniki biodrowe i zbliżone do anatomicznego oryginału oraz w pełni funkcjonalny mechanizm odpowiedzialny za pracę dłoni.

W niektórych egzemplarzach zainstalowano też komputery sterujące mową lalki. W praktyce, każdy mógł teraz odbyć stosunek z seksowną, horrendalnie drogą, inkarnacją Furby’ego.

W dalszym jednak ciągu ujeżdżanie nawet najbardziej seksownej lalki przypomina obcowanie z zimnymi zwłokami stygnącymi na stole prosekcyjnym. Wiadomo, że o gustach się nie powinno dyskutować, ale warto tu jednak przytoczyć źródło takich upodobań. To tak zwana agalmatofilia, częściej zwana kompleksem Pigmaliona. W greckiej mitologii pojawia się bohater o tym imieniu. Był to król Cypru, który zbudował z kości słoniowej posąg pięknej kobiety. Szybko się w nim zakochał i zaczął błagać bogów o tchnięcie życia w swoje dzieło. Dzięki łasce samej Afrodyty, sztuczna kobieta faktycznie ożyła, a uradowany władca nie musiał już ograniczać swoich kontaktów z ukochaną do desperackiego popukiwania prąciem w zimną kość słoniową.

Na cześć Pigmaliona nazwano jego imieniem pewne zaburzenie seksualne. Pierwszy współczesny przypadek takiej dewiacji udokumentował XIX wieku austro-niemiecki seksuolog. Richard von Krafft-Ebing zbadał przypadek pewnego ogrodnika, co to niezdrowo podniecał się na widok rzeźby Wenus z Milo. Wielu psychologów uważa, że to właśnie kompleks Pigmaliona leży u podstaw fascynacji seks-lalkami.

Drogi czytelniku, nawet gdybyś zdecydował się na cielesno-platynowo-silikonowy kontakt z taką partnerką, to z całą pewnością zamiast cieszyć się tym nowoczesnym onanizmem, pewnie bardziej byś skupił się na tym, żeby lalki przypadkiem nie uszkodzić. Ceny takiej zabawki dochodzą bowiem i do 40 tysięcy złotych.

Za taką kasę można by chyba wykupić roczny vip-pakiet benefitowy do wykorzystania w dowolnym domu uciech…

źródło: rebelianci.org

nasiona marihuany, konopi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *