Oswoić marihuanę 1


Dajcie Korze spokój – mówi Aleksander Kwaśniewski, który jako urzędujący prezydent w 2000 r. podpisał ustawę nakazującą karanie więzieniem za posiadanie minimalnej ilości marihuany. Kora, u której znaleziono 2,83 grama, właśnie padła ofiarą tej ustawy. Z prokuratorskim oskarżeniem czeka na wyrok.

Aleksander Kwaśniewski i Kora Jackowska-9390022

W maju tego roku, miesiąc przed znalezieniem w domu piosenkarki marihuany, prezydent Kwaśniewski opublikował w „New York Timesie” tekst, w którym przyznał, że ustawa była błędem. Zaproszeni przez „Newsweek” po raz pierwszy ze sobą dyskutują. Na rozmowę zgodzili się bez wahania, na spotkanie każde przyniosło teczkę pełną dokumentów i argumentów mających pomóc w dyskusji.

Kora: Ja powiem tak: wszystko, co jest do palenia, jest i do zaciągania się.

Aleksander Kwaśniewski: Z moim paleniem było tak: kiedy studiowałem w latach 70. w Gdańsku, w akademickim barku można było kupić na sztuki różne papierosy, które normalnie były dostępne tylko w Baltonie. Postanowiłem spróbować wszystkich: Camel, Pall Mall, Dunhill, wszystko, co było z górnej półki. I żaden mi nie smakował. Stwierdziłem więc, że nie ma się co męczyć. To jest moje jedyne doświadczenie z paleniem, czego nie mogę powiedzieć o innych używkach, których również próbowałem i znam ich smaki, ale aby była jasność – uważam, że są szkodliwe i nie ma co ludzi zachęcać do ich próbowania.

Kora: Panie prezydencie, a pamięta pan takie przyjęcie, dawno temu, na którym wszyscy byli przebrani za hipisów?

Aleksander Kwaśniewski: No…

Kora: Na parapetach były porozkładane skręty marihuany. Podeszłam wtedy do pana i zapytałam: „Pan nie pali?”.

Aleksander Kwaśniewski: I?

Kora: Odparł pan: „Nie palę, ale piję”.

Aleksander Kwaśniewski: No cóż, jeżeli mamy w tej rozmowie wystąpić jako specjaliści, to pewnie tak jest, że pani zna się lepiej na marihuanie, a ja lepiej na alkoholu.

Kora: Panie prezydencie, ja także znam się na alkoholu! Jako dziecko wychowane w sierocińcu, ofiara alkoholu, znam się na nim świetnie. Podobne doświadczenia mają tysiące ludzi w tym kraju, 30 tysięcy Polaków umiera rocznie z powodu choroby alkoholowej.

Aleksander Kwaśniewski: To fakt, skala jest nieporównywalnie większa niż w przypadku marihuany.

Kora: W dodatku marihuana znajduje się na ostatnim miejscu wśród szkodliwych substancji. To nie są dane z lewicy czy z prawicy, ale naukowe. Marihuana nie ma takich właściwości uzależniających jak alkohol czy nikotyna. Tymczasem o marihuanie mówi się „narkotyk”, a o alkoholu „używka”.

Aleksander Kwaśniewski: Zaraz, zaraz, uzależnić się można od wszystkiego, od cukru, od pracy, a więc od marihuany też.

Kora: Psychicznie tak, ale jak mówią eksperci, nie wywołuje tak zwanego głodu.

Aleksander Kwaśniewski: Nie wprowadzajmy czytelników w błąd: mówimy o substancjach, które są szkodliwe. I alkohol, i marihuana. Zacytuję za słynnym naukowym pismem „Lancet”, który opublikował tabelę środków szkodliwych w skali od zera do trzech. Na pierwszym miejscu heroina 2,75, potem kokaina 2,25, luminal 2,1, alkohol 1,8, amfetamina 1,7, nikotyna 1,6, marihuana 1,3, anaboliki 1,15, extasy 1,1. Z tej obiektywnej skali rzeczywiście wynika, że bardziej oswojone kulturowo używki, jak papierosy i alkohol, są bardziej szkodliwe od marihuany, jednak to nie zmienia faktu, że wszystkie te produkty są szkodliwe. Edukacja powinna iść więc w tę stronę, by ich nie używać, a jeśli już, to używać ze świadomością, że szkodzi się zdrowiu i nie należy przesadzać.

Kora: Ależ oczywiście, ja nie gloryfikuję używek, tylko apeluję, by zachować skalę, bo można też powiedzieć, że życie jest niezdrowe.

Aleksander Kwaśniewski: Życie jest poza wszelką skalą szkodliwości, bo zawsze kończy się śmiercią. Gdyby było zdrowe, żylibyśmy wiecznie, ale mówimy o czynnikach, które to życie mogą skracać.

Newsweek: W 2000 roku, gdy podpisywał pan ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, ręka panu nie zadrżała. Nie zgłaszał pan żadnych wątpliwości.

Aleksander Kwaśniewski: Zadrżała, ponieważ w kwestiach karania jestem liberalny. Uważam, że świadomość nieuchronności kary jest ważniejsza niż samo karanie, prewencja skuteczniejsza niż wsadzanie do więzienia za drobne przewinienia. Proszę jednak pamiętać, że to był czas rządów prawicy, ministrem sprawiedliwości był Lech Kaczyński i szeryfowie z AWS stali na stanowisku, że karać należy surowo. W sprawie walki z narkomanią od zawsze są dwie szkoły: twarda, która mówi, że kara będzie odstraszać, i miękka, która zakłada prewencję mającą zniechęcać.

Kora: Wygrała szkoła twarda i ustawa dopadła mnie po 12 latach.

Aleksander Kwaśniewski: No cóż, tamto prawo powstało na początku eksperymentu walki z narkomanią. Po 12 latach stwierdziłem, że eksperyment się nie udał. Stąd mój tekst w „New York Timesie”. Bodźcem do jego napisania było zaproszenie do prac Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej. Tworzą ją prezydenci krajów, którzy podpisali podobnie restrykcyjne prawo i ponieśli podobne fiasko. Bo jeżeli po tylu latach obowiązywania ustawy nie mamy mniej narkomanii, tylko mnóstwo ludzi, którzy są ofiarami wymiaru sprawiedliwości, mają wyroki, a przez to kłopoty ze znalezieniem pracy, to trzeba coś z tym zrobić.

Kora: Prawda jest taka, że te 2,8 grama znaleziono w moim domu, ale nie należały do mnie. A mimo to mnie oskarżono. Dlaczego?

Aleksander Kwaśniewski: W pani przypadku zadziałał najprawdopodobniej prosty mechanizm: gdyby to była Kowalska, to można byłoby sprawę umorzyć, ale w przypadku Kory Jackowskiej, której siła oddziaływania jest tak duża, trzeba zastosować najtwardszą interpretację prawa.

Kora: Panie prezydencie, na umorzenie, o którym pan mówi, pozwala wprowadzona parę lat temu nowelizacja. Prokurator może w wypadku niewielkiej ilości marihuany uznać czyn za mało szkodliwy. Tyle że ten przepis jest martwy. Na 14 tysięcy przypadków prokuratorzy skorzystali z możliwości umorzenia tylko 14 razy. To jeden promil.

newsweek.pl

nasiona marihuany, konopi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Oswoić marihuanę