Negatyw, Myslovitz… i co dalej?


Od wielu lat Mysłowice są jednym z ważniejszych miejsc dla polskiej muzyki gitarowej, często określane są mianem Polskiego Manchesteru. Warto zastanowić się, co będzie z muzyką w tym mieście po zakończeniu działalności mysłowickich zespołów takich jak Negatyw, Myslovitz czy Penny Lane.

Rok 2010 zapowiada się bardzo ciekawie dla mysłowickiej sceny muzycznej. Będzie on obfity w premiery płytowe. W ciągu najbliższych niespełna 12 miesięcy mają ukazać się albumy artystów takich jak m.in. Myslovitz, Negatyw czy Mietall Waluś Magazine. Możemy spodziewać się, że tego roku o mysłowickich muzykach ponownie przypomni sobie cała Polska.

Niestety nie usłyszy już o Mediawave, za sprawą Rady Miasta, która w budżecie na rok 2010 nie uwzględniła dofinansowań dla festiwali. Z tego samego powodu z miastem może pożegnać się wizytówka Mysłowic – Off Festival. Zatem jak kształtuje się przyszłość mysłowickiej sceny muzycznej? Czy za kilka lat Mysłowice nadal będą widocznym punktem na mapie polskiej muzyki alternatywnej, czy tylko małym, zaściankowym, nic nie znaczącym w sferze kultury miastem?

I co dalej?

Wiemy już, że Mediawave pożegna się z naszym miastem, a wiele lat starań o organizację festiwalu i następne kilka lat budowania renomy Mediawave niestety pójdzie na marne. Miejmy nadzieję, że podobny los nie spotka Off-a. Również mysłowickie grupy muzyczne być może za kilka lat zejdą ze sceny. Zarówno Negatyw, jak i Myslovitz mają za sobą długi staż i całkiem prawdopodobne jest to, iż w ciągu kilku najbliższych lat zdecydują się zakończyć działalność.

Dlatego już dziś powinien znaleźć się godny następca tych zespołów. Nadzieją na podtrzymanie muzycznej tradycji w Mysłowicach mogą stać się m.in zespoły The Marians, czy Milcz Serce.

– W Mysłowicach jest wiele młodych zespołów, które mają szansę na karierę muzyczną. Mam nadzieję, że wiele z tych kapel wyda płyty i spełni swoje marzenia. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić muzyce naprawdę dużo czasu, trzeba włożyć w to co się robi dużo wysiłku, a przede wszystkim mieć na siebie pomysł – mówi Mietall Waluś, lider zespołu Negatyw.

Jednak nie jest tak łatwo…

Wiele zespołów po niezbyt długim okresie działalności rezygnuje ze wspólnego grania. Przed kilkoma laty działalność zakończyła młoda nadzieja Stolicy Alternatywy, zespół Usta Bilizowane. Podobny los spotkał grupę Delons. Sytuacja ta bardzo często spowodowana jest brakiem dalszych perspektyw. Żaden zespół nie chce stać w miejscu – chce grać koncerty, nagrywać płyty, co często jest zbyt trudne do osiągnięcia. W Mysłowicach w dalszym ciągu brakuje miejsc, gdzie młodzi muzycy amatorzy mogliby zrobić próbę za darmo, a niestety nie zawsze stać ich na to, by opłacać comiesięczny czynsz za salę prób.

– Bardzo ważne jest to, żeby zespoły miały gdzie robić próby. Ważną rolę odgrywają tutaj domy kultury, które powinny wspierać młodych muzyków i dawać im jak najlepsze warunki do rozwoju – podkreśla Mietall.

Dużym problemem w drodze do rozwoju takich zespołów jesteśmy również sami my. Niestety ogromna część Polaków w dużym stopniu uległa procesowi komercjalizacji, przez co ambitniejsza muzyka, muzyka alternatywna nie dociera do tak dużego grona odbiorców, jak np. pop. Sytuacji nie ułatwiają również wytwórnie muzyczne, które niezbyt chętnie inwestują w młode zespoły, woląc zainwestować w już znaną, wypromowaną gwiazdę, co przyniesie wytwórni pewny zysk.

Jednak powinniśmy z nadzieją patrzeć na najbliższe lata, oczekując na nowe objawienie muzyczne w naszym mieście oraz brak trudności w organizowaniu Off Festiwalu, dzięki czemu Polacy nie zapomną o znaczeniu Mysłowic na polskim rynku muzycznym.

interia360.pl

nasiona marihuany, konopi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *