Koniec bezsensownego ścigania okazyjnych palaczy


Komendant Generalny i Główny Komisarz Policji wspólnie przyznają, że główny celem policjantów z UK przestanie być ściganie ludzi posiadających niewielkie ilości marihuany i plantatorów sadzących na własny użytek. Represjom wciąż będą podlegać osoby związane z dystrybucją czy posiadaniem dużych ilości.

Mundurowi chcą odstąpić od ścigania okazyjnych palaczy, którzy nie są związani z dilerką lub uprawą na masową skalę. Oznajmili, że jeżeli funkcjonariusz znajdzie „towar”, to będzie mógł go skonfiskować, ale nie dojdzie wówczas do dalszych konsekwencji prawnych. Tym ruchem Brytyjczycy chcą zdjąć z celownika użytkowników, a ścigać tych, którzy są związani w większym stopniu ze światem przestępczym.

Takim posunięciem wywołali ogólnokrajową debatę na temat miękkich narkotyków. Przeciwnicy uważają, że łagodne kary skłonią do zażywania marihuany młodzież, która do tej pory nie rozpoczęła przygody z marihuaną bojąc się konfliktu z prawem.

Policjanci nie sprecyzowali ile waży ta niewielka ilość na własny użytek, ale z pewnością przestanie dochodzić tam do odbierania ludziom wolności za 0,3 grama suszu konopi.

Funkcjonariusze zgodnie przyznają, że narkotyki są złe i niszczą społeczeństwo, ale doszli do wniosku, że łapanie okazyjnych użytkowników i wysyłanie ich na odwyk albo do wiezień nie przyniesie skutku, a obciąży wydatkami skarb państwa. Postanowili więc skierować działania w stronę osób dostarczających narkotyki na czarny rynek czyli plantatorów, przemytników i dilerów.

Niestety żadna ustawa na ten temat nie weszła w życie. Są to jedynie wytyczne sporządzone przez Komendanta Generalnego Policji i na efektywność takiego rozporządzenia będziemy musieli poczekać. Miejmy nadzieje, że Anglicy zrealizują swoje założenia i staną się swoistym przykładem dla Polski.

Takie działania wydają się mieć sens. Teraz okazyjny palacz nie będzie wrzucany do jednego worka z innymi kryminalistami tylko dalej będzie zwykłym Panem Smith’em, który tylko raz na jakiś czas sobie zapali, a ustawa narkotykowa uderzy w ludzi w większym stopniu związanych z „ciemną stroną”.

Czemu nie w Polsce?

Otóż dlatego, że w naszym pięknym kraju policjantom zależy na wykrywalności czy ilości aresztowań, a nie na słuszności kary. Im wyższa statystyka danego policjanta tym bliżej jest on awansu. A wiadomo, że jak złapie jakiegoś dzieciaka palącego lufkę gdzieś na osiedlu to na jego konto wpływa zatrzymanie albo nawet aresztowanie. Dodatkowo dzieciak może wsypać swojego dilera przez co zadowolony policjant inkasuje na swym koncie kolejne aresztowanie.

Nie możemy całej winy zrzucać na posterunkowych chcących zrobić kariery. Pamiętajmy, że wytyczne dla nich lecą z samej góry. Winni temu są ludzie wydający im rozkazy czyli komendanci na posterunkach lub ci z Komendy Głównej. Nie możemy też zapomnieć o ustawodawcach, którzy wydają często bezsensowne rozporządzenia.

Policjanci z UK pokazali, że można wziąć sprawy w swoje ręce i nie potrzeba co chwile pisać nowelizacji. Nazwałbym to nawet delikatnym buntem, oczywiście w dobrym znaczeniu tego słowa.

Przykro, że u nas nie dojdzie nigdy do takich działań. No chyba że nastąpi zmiana pokoleniowa w policji, ale na to się nie zanosi (starzy wyjadacze mocno trzymają się swych stołków). Jestem przekonany, że jeśli taki pomysł padłby z ust jakiegokolwiek polskiego funkcjonariusza, ten natychmiast poddany byłby represjom. Dlatego wciąż nad Wisłą jest jak jest. Lepiej podkulić ogon i robić co każą, niż w sensowny sposób pomóc społeczeństwu.

źródło: hempempire.net

nasiona marihuany, konopi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *