Marihuana, RSO, a borelioza


Borelioza (Lyme borreliosis) zwana też chorobą z Lyme (Lyme disease) lub krętkowicą kleszczową, to wielonarządowa choroba zakaźna wywoływana przez bakterie należące do krętków z rodzaju Borrelia, przenoszona na człowieka i niektóre zwierzęta przez kleszcze.

medyczna-marihuana-w-polsce-8373

Obecnie borelioza postrzegana jest coraz częściej jako coś więcej niż tylko pojedyncza infekcja, stąd przez Lyme disease (Lyme disease complex syndrom) rozumie się zespół różnych patogenów odkleszczowych (współinfekcji lub koinfekcji), które mogą jej towarzyszyć.

Ze względu na niedostateczne zbadanie boreliozy jako choroby, leczenie jej wywołuje liczne kontrowersje w świecie medycznym. Część lekarzy twierdzi, że nie ma sensu leczyć jej terapią antybiotykową dłużej niż kilka tygodni, z kolei inni lekarze są zdania, że wielotygodniowe leczenie może przynieść pozytywne rezultaty. Leczenie antybiotykami wiąże się też ze skutkami ubocznymi. Dotąd nie potwierdzono i nie zbadano skutecznych możliwości zapewniające wyleczenie wszystkich przypadków. Pewne nadzieje przynosi marihuana

Medyczne właściwości konopi według relacji pacjentów wykorzystywane są w dwojaki sposób: jako marihuana przynoszą ulgę przy objawach choroby, zaś skondensowane jako olej Ricka Simpsona (RSO) potrafią całkowicie zwalczyć chorobę.

Internet i liczne media obiegają coraz częściej historie osób, którym marihuana pomogła w walce z tzw. chorobą z Lyme.

U Alexis – pacjentki z USA – boreliozę wykryto w bardzo późnym stadium, długotrwała antybiotykoterapia doprowadziła do uszkodzenia przewodu pokarmowego i potrzeby hospitalizacji. Zaprzestano terapii antybiotykiem i zaczęto podawać silne leki przeciwbólowe, które przynosiły mierne rezultaty. Alexis spróbowała palenia marihuany. Okazało się , że niwelowała mdłości, poprawiła apetyt, pozwoliła utrzymać siły i wagę.

Ktoś polecił Alexis olej z konopi o wysokiej zawartości THC, który szybko zyskuje coraz większą popularność w wielu krajach dopuszczających medyczne wykorzystanie konopi.

Pacjentka Shelly White’s miała nawet 10 wyniszczających ataków choroby dziennie przez półtora roku. Najpierw spróbowała marihuany z lufki, później widząc rezultaty zaopatrzyła się w vaporizer do bezdymnych inhalacji. Wkrótce zdecydowała się na wypróbowanie oleju z konopi. Po miesiącu stosowania oleju była już w stanie wrócić do pracy i szkoły. Wkrótce zaczęła poruszać się i żyć niemal jak dawniej, cieszyć się normalnym życiem społecznym.

naturalnews.com

nasiona marihuany, konopi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *